RSS
 

Palce ozdobione

06 mar

To całkiem śmieszne, piszę po takiej przerwie, znów zawieszam hasło, bo chyba dorosłam – jakie to pokrętne stwierdzenie i jak bardzo lubię nim mydlić swoje oczy. Nie dorosłam, bzdura, utwierdziłam się jedynie, że nie ucieknie, gdy przeczyta te steki bzdur, marne lamentacje, zdania profanujące sztukę pisania. Bałam się, stąd to hasło. Bałam się absurdalnie, bo wiem przecież, że i tak to miejsce obrasta pajęczyną, że odwiedzam je tylko ja. On ma inne miejsce, które lubi czytać. Przez te pół roku (z górką!) zmieniło się tyle rzeczy! Zmieniło się tyle w głowie. Rozwinęliśmy się w tej naszej specyficznej rzeczywistości w sposób piękny i śmiały. Taki, którego po sobie bym się nigdy nie spodziewała, naprawdę! Jestem szczerze tym zadziwiona. Słucham Kina i sięgam teraz w myślach wstecz, zanurzam się w rozkosznych wspomnieniach, w tych konstruktach, które tworzyłam śmiało w głowie rok temu słuchając Kina właśnie, stukam w klawiaturę i nieustannie muszę poprawiać odrobinę za duży pierścionek, którego piękna rozeta ześlizguje się po palcu serdecznym prawej dłoni do jej wnętrza. To jest choćby jedna z tych zmiennych. Dla Roberta (i dla mnie raczej też) czysta formalność, która pięknie połyskuje i ozdabia moją rękę. Ostatnio zaczęłam używać jego pełnego imienia, nie ograniczając się już tylko do inicjału. Cholera… znów się ześlizgnął. Miłości nie ma końca – miłości w każdej formie. Robert i Kino – nasze początki, te nieśmiałe, ale jakże głęboko przemyślane. Przynajmniej z jego strony! Moim zadaniem było tylko dać się w to wszystko wciągnąć i płynąć z nurtem. I pięknie mi się tak płynie, bo dopiero teraz widzę ile wcześniej było złości, braku zrozumienia, raptowaności i chorobliwej chęci robienia śmiałych kroków i podejmowania ważnych decyzji na siłę i wbrew wszystkiemu. Teraz, cóż, mam wrażenie, że wszystko sprzysięga się tak, aby popychać nas dalej w tej dziwnej i absurdalnej miłości. Tak jak wieszczył nam ten dziwny człowiek na przystanku. Dopóki będziemy trzymać się razem, świat będzie uginał się do naszych stóp. Ugina się, chodzimy po nim zuchwale i dumnie – razem! W tym naszym „wszystkim na opak” – bo tak u nas jest – wszystko na opak. Ale mnie to bardzo odpowiada. Odpowiada mi, że oświadczył się na łóżku, tuląc mnie do siebie i pytając z taką dozą pewności i siłą w oczach, o to, czy zostanę jego żoną. Zostanę, oczywiście, przecież zawsze tego chciałam…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Напишу-ка я песню о любви

06 sie

Piszemy swoją piosenkę o miłości. Naszej miłości. Takiej pięknej, świeżej i uzależniającej. Kocham go, tak prosto i jak w piosenkach własnie. Nie sądziłam nigdy, że dostanę taką miłość. Świat i ten absolut ponad nami postanowił obdarować mnie w przytłaczający wręcz sposób. Nigdy nie było tyle prawdy między mną a drugim człowiekiem. Nigdy moje serce nie było tak spokojne przy kimś i wariowało, gdy zniknął z horyzontu. Za nikim jeszcze tak nie tęskniłam. Cóż… To jest chyba ta właśnie wielka, moja własna i najwłaściwsza miłość. Piszę nieskładnie, słucham piosenki „O miłości” Czyża, która jest kolejnym naszym songiem. Dużo już ich mamy, ale te rosyjskie ckliwe utwory trafiają nam do duszy prosto i na długo. Oby na zawsze! Bo to co mamy jest naprawdę wspaniałe. Как крутой!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

11 cze

Pojęcie „granica” już chyba w tej relacji nie bardzo istnieje. Jest jeszcze pewna dwoistość naszego związku. Ulegam we wszelkich aspektach intymności, gdy nikt nie patrzy. Ulegam pięknie i zupełnie, choć czasem jeszcze zdarzy mi się sprzeciwić, ale on doskonale wie, co zrobić, żeby pozbyć się mojego wrodzonego uporu i krnąbrności. Pięknie potrafi mnie zmiękczyć, uciszyć, uspokoić. Wie co lubię, ja zresztą także doskonale wiem, jakie upodobania ma Robert. Ostatnio nie cofnął się przed sprawdzeniem moich możliwości. Lubię wtedy jego twarz – taką zafascynowaną, obserwuje dokładnie każdą, nawet najmniejszą reakcję, czerpie z nich radość.  Rozwijamy nasz wzajemny potencjał, to takie krzepiące. Ale nie samą intymnością żyje człowiek, życie poza tą magiczną barierą zamkniętych przed światem drzwi, albo pustego mieszkania , układa nam się równie pięknie! Troszczy się o mnie jak nikt! W taki prosty, codzienny sposób. Odnoszę coraz częściej wrażenie, że wszystko w tej znajomości jest idealnie wyważone, intymność z codziennością, uległość z dominacją, wszystkie komponenty tej relacji idealnie ze sobą współgrające. Po raz pierwszy chyba jestem pewna tego, że mam kogoś, kto realnie się stara, komu realnie zależy. I żyję nim jak powietrzem. Nasza miłość ma w sobie wiele z tej romantycznej – spałam w nocy przytulona do jego koszuli, ale ma też coś z tej pociągającej, zmysłowej – wszystko, co dzieje się między nami, gdy nie ma nikogo w pobliżu. Mam nadzieję, że to będzie już trwało tak zawsze, przy nikim nie czułam się tak swobodnie, nikomu jeszcze nie ufałam na tyle, żeby mu się w zupełności powierzyć.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Granice

22 maj

Zaczynam powoli rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Znajduję nowe przyjemności, przesuwamy nieustannie granice. Taka jest już ta nasza więź – połączenie poczucia silnego uzależnienia z moją podświadomą potrzebą przynależności, nawet podporządkowania się. Potrzebuję go. Wytworzyliśmy między sobą specjalny rodzaj zażyłości, która zacieśnia się z każdym kolejnym spotkaniem. Poddaję mu się, coraz częściej, coraz bardziej. Bez grymasu, czasem z drobnym przymusem, rekompensowanym najdoskonalszą formą czułości. Nasz związek jest idealnie wyważony, troska i dobroć w równej proporcji z dominacją i moją uległością. To oczywiste, że właśnie Robert jest czynnikiem dominującym, decydującym o kształcie i czasie trwania wszystkiego. Uwielbiam ulegać mu. To takie magiczne i przepojone wszelkim dobrem. Czas wtedy staje dla mnie w miejscu, liczy się tylko ta chwila i to, co się z nami dzieje.
Ten miesiąc przyniósł ze sobą wiele niespodziewanych zmian. Zmian na lepsze i nawet swego rodzaju pewności, co do zasadności podejmowanych decyzji. Nigdy jeszcze nie byłam tak blisko z żadnym mężczyzną, ten jest wyjątkowy i to pewnie dlatego tak łatwo przesuwa mi się z nim kolejne, kiedyś zupełnie nieprzekraczalne (!) granice.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zbliżanie

23 kwi

Niesamowity czas! Zmiany, zmiany, zmiany. Z Robertem jesteśmy blisko jak nigdy. Wytworzyła się między nami tak wielka zażyłość, która potrafi nawet odrzucić w dal dawne uprzedzenia. Działa na mnie jak plaster, zakleja stare tak, że już nie boli i robi miejsce na nową tkankę, która nawarstwi się po procesie zdrowienia. Tak, pomaga mi pozostać w tej normalności – osadzić się w niej dużo głębiej. Wreszcie mam partnera, równorzędnego, który rozumie moje potrzeby i  stara się wychodzić im naprzeciw. I wreszcie ja też wychodzę na przeciw jego potrzebom. Stało się to wszystko właśnie takie równe. Mocno się do siebie zbliżyliśmy ostatnio, zyskuję powoli pewność, że nie będzie to przelotne i krótkotrwałe bycie ze sobą dla samego bycia. To coś o wiele mocniejszego. Nie ma już dystansu, jaki między nami był, ta cienka szklana warstwa, która pozwalała nam widzieć się dokładnie, ale nic poza tym, roztrzaskała się w drobny mak. I to chyba jedno z lepszych uczuć jakie można sobie wyobrazić – swoboda i brak sztucznej granicy, która dzieli tak bardzo. Otwarło się nowe okno, które chętnie wykorzystujemy, żeby przewietrzyć naszą wspólną przestrzeń związku. Nie skłamię, jeśli napiszę, że to najdojrzalszy mężczyzna z jakim miałam kiedykolwiek do czynienia!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dorosłość totalna

12 kwi

Życie układa się wprost pysznie! Jest praca, którą rozpoczęłam dziś, jest Robert – już od niespełna 2 miesięcy szalenie oficjalnie i bez ukrywania się. Robert też szuka czegoś dla siebie, to dobrze – bo znaczy tyle, że bardzo poważnie myśli o tym co będzie po studiach. Obydwoje kończymy swoje kierunki w tym roku. Już mamy mgliste plany na tą post-studencką przyszłość, zawierają się we wspólnym kącie, który stałby się naszą małą oazą, albo może raczej przytulnym gniazdkiem. Gniazdkiem z dużym łóżkiem! To absolutna podstawa tego naszego przyszłego, wspólnego mieszkania. I to wcale nie ze względu na wysublimowane figury erotyczne, nie! Chodzi o to naturalne dla kobiet, a już najwłaśniejsze dla mnie, ekspansywne, do bólu terytorialne pojmowanie przestrzeni przeznaczonej do spania i odpoczynku na łóżku! Ładna kuchnia – dla mnie, żeby gotowanie było przyjemniejsze (choć czy można jeszcze jakkolwiek uprzyjemnić ten proces?). Śmieję się z przekorą, że oto wkraczam w dorosłość totalną, skoro potrafię zapewnić sobie jako taką płynność finansową, cóż… czas pokaże na jak długo.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bo szczęście…

27 mar

…to spacer z Robertem w piękny, wiosenny dzień; to rodzinne spotkanie pełne akceptacji, zrozumienia i dobrego humoru; to jego uśmiech i to głębokie spojrzenie; to każdy czuły całus w usta, policzki, czy czoło; to zaufanie i szacunek. To jest właśnie szczęście – PROSTOTA i DOBRO. Szczęście nie musi być wyszukane, zawierać się w samych uwzniośleniach, wręcz przeciwnie! Ono jest zwyczajne i najlepiej smakuje właśnie w ten sposób. To jak domowa szarlotka zrobiona według idealnych proporcji – odpowiedniej wysokości spód z ciasta, na nim centymetr musu jabłkowego doprawionego cynamonem i kolejna warstwa kruchego ciasta – to jest szczęście! Nie potrzeba żadnych wymyślnych deserów, sporządzanych według przepisów najznamienitszych cukierników, wystarczy ciepła, domowa szarlotka.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zakochanie

19 mar

Z Robertem wszystko jest proste. I w zasadzie to jedno zdanie charakteryzuje całość naszej relacji. Jest proste, zwyczajne – takie obleczone w normalność. Bardzo mi to odpowiada na ten czas. Niepotrzebne nieporozumienia nie piętrzą się między nami jak amerykańskie, do bólu, drapacze chmur. Potrafimy ze sobą rozmawiać o wszystkim – to też mnie niebywale cieszy, bo przecież jestem raczej z tych, co dużo mówią – od prozaicznego gwoździa na podłodze po złożone problemy. Nie nudzimy się ze sobą! Dziś dla przykładu śmialiśmy się jak nigdy, z zupełnych głupstw! Kiedy jest obok, problemy minimalizują się jakoś, pierzchają pod dywan i póki nie wyjdzie z mieszkania, nie ważą się nawet wyściubiać małych, zaproblemowanych nosów. Prosty ten nasz związek, to nasze kochanie. Szczere i klasyczne – bo oto zaczęło się od poznania się i stopniowego zbliżania. A gdy dowiedzieliśmy się o sobie wystarczająco dużo, aby nazwać tę relację „przyjaźnią”, on wypuścił swoje sieci i cierpliwie czekał. Od czasu do czasu rzucił jakąś zanętę i robił tak, dopóki mnie nie złapał. Nie mam nic przeciwko, z jakimś nawet rozrzewnieniem wspominam te uczucia towarzyszące każdemu prawionemu mi komplementowi, czy wręcz tą dziecinną zazdrość i zawód, gdy napisał, że po jakimś czasie wygasi w sobie to uczucie do mnie i pozostanie tylko dobre przywiązanie, które będzie cementem tej przyjaźni. Zdaje się jednak, że ta przedziwna „przyjaźń” związała i stworzyła pod nami taki grunt, na którym można było tylko budować coś dalej. Solidny mamy fundament i wiem, że bez niego nie moglibyśmy sobie pozwolić na taką relację. Cieszę się z każdego spotkania, jak dziecko na widok upragnionego prezentu. Traci się w tym mój egoizm, moją energię kanalizuję na nim, na tym, żeby jemu było dobrze i komfortowo. W zamian otrzymuję dokładnie to samo! – piękna ta nasza wymiana. Bezinteresowność w dawaniu – oto co mamy – ja daję mu siebie bez reszty, on oddaje mnie tyle samo z siebie. Myślę o nim często, to już zakochanie!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Powiedz mi, jak mnie kochasz.

13 mar

Starczy już samo to, że kocham. Moje serce podrywa się w euforii, mimo, że umysł ciągle próbuje racjonalnie wystudzać entuzjazm, każe chłodno przeanalizować listę „za” i „przeciw”. Ale co tu jest do roztrząsania, skoro gdy tylko kładę głowę na ramieniu Roberta, albo na jego kolanach, czarne chmury znad czoła ulatują gdzieś same, chowają się po kątach i nie ważą pokazać? Czy to właśnie nie jest to, o czym mówi się miłość? Czy to nie takie zjawisko, gdzie poza tą konkretną osobą świat nie ma najmniejszego znaczenia? Bałam się wielu rzeczy. Dalej się boję, z tą różnicą, że wiem już jak sobie z tym strachem radzić i że wcale nie jest tak duży , i straszny, na jaki wyglądał na początku. Jest nam nieznośnie lekko. Ciężar odszedł gdzieś, tak jak odchodzą smutki i złości, kiedy się z nim widzę. Kto by się spodziewał, że sprawy obiorą właśnie taki obrót? Ja na pewno nie, choć już od dawna chciałam, żeby jego myśli orbitowały wokół mnie, a serce było gorące na każdą myśl o mnie. Chciałam egoistycznie – żeby tylko on. Teraz widzę, jak przewrotny bywa los! Że teraz i ja. Dobrze mi z tym – z myślą, że jestem kochana, tak prosto i zwyczajnie, że i ja właśnie tak odwzajemniam. Tęsknię, potwornie – dziwnie znów to czuć. Dziwnie, ale jak dobrze, że jest do kogo!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jak się masz?

29 lut

Mam się wspaniale! Czuję się spełniona, chciana i kochana. Mam się tak, jak niewątpliwie powinna się mieć każda kobieta. Głowę zasnuwają mi lekkie – nieznośnie lekkie – myśli. Osiągnęłam ten stan, w którym głowa wzlatuje wysoko i dryfuje ponad poziomem innych głów i parasoli. Pada – niebo chyba nie chce podzielać moich miłosnych uniesień i entuzjazmu. A może właśnie dlatego pada? Może to jest ten deszcz dla nas? Nie przeszkadzały mi w każdym razie różnej wielkości krople, które siekły w twarz, gdy przemierzałam dziś centrum. Nic nie ma mi prawa dziś przeszkodzić! Dziś, mimo że jeszcze trwa, nie może być już gorsze, nie może się zepsuć nagle. Jest mi zbyt pięknie, zbyt dobrze i zbyt miłośnie. Z tęsknotą szukam na sobie jego zapachu, wspominam jego dłonie i usta. To było wspaniałe!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS